Zarabiamy więcej, ale nadal nie spłacamy długów

Jak wskazują dane, Polacy nie spłacają w terminie swoich zobowiązań finansowych. Co ciekawe, zadłużenie rośnie pomimo poprawiającej się sytuacji finansowej. Polacy zarabiają więcej, korzystają z pomocy rządowej, programu 500+, więc jaki jest tego powód?

Zadłużenie Polaków wciąż rośnie

W marcu 2019 roku wydano 35. edycję Info Długu, czyli ogólnopolskiego raportu o osobach, które nieterminowo regulują swoje zobowiązania wobec banków i innych podmiotów. Co w nim właściwie znajdziemy? Przede wszystkim informacje o niesolidnych dłużnikach wpisanych do BIG InfoMonitor i BIK, jak również informacje o przeterminowanych długach o co najmniej 30 dni o wartości minimum 200 zł. To wydanie Info Długu skupiło się na porównaniu sytuacji z końcówki roku 2017 i 2018 roku. Wyniki nie napawają optymizmem. Zgodnie z nimi, pod koniec 2018 roku aż ponad 2,78 milinów Polaków miało trudności z terminowym uregulowaniem spłat zobowiązań kredytowych i pozakredytowych, a łączna wartość tego zadłużenia wyniosła prawie 74 mld zł. W porównaniu do ubiegłego roku liczba dłużników zwiększyła się o 93,8 tys., a kwota zadłużenia o 6,8 mld zł. Największe problemy mamy jednak ze spłatą długów pozabankowych, które stanowią aż 54% całej sumy zadłużenia, a zobowiązania kredytowe 46%.

Zarabiamy więcej, ale nie spłacamy długów. Na co przeznaczamy pieniądze?

W ostatnim czasie sytuacja finansowa Polaków uległa zdecydowanej poprawie. Spadło bezrobocie, Polacy zaczęli też korzystać z pomocy rządowej, jak na przykład z programu 500+. Jednak nie przekłada się to na spadek zadłużenia, lecz wręcz przeciwnie można zauważyć tendencję wzrostową. Z danych BIG i BIK wynika, że wyższe zarobki przeznaczamy na cele konsumpcyjne i poprawę zdolności kredytowej tylko po to, by zadłużyć się na jeszcze wyższe kwoty. Statystycznie więc na 100 dorosłych Polaków, aż 88 ma problemy finansowe. Bardzo dużą różnicę można także zauważyć w terminowym regulowania zobowiązań – najgorzej radzą sobie mieszkańcy zachodniej części kraju, w szczególności województwa śląskiego. 

Prawomocny wyrok sądu dla Providenta. Musi zapłacić 12 mln zł kary

Jedna z najbardziej rozpoznawanych firm pożyczkowych Provident musi zapłacić 12 mln zł kary za naruszenie interesów klientów. Sąd apelacyjny podtrzymał wydaną wcześniej przez prezesa UOKIK decyzję o nałożeniu na firmę kary, a wyrok jest prawomocny.

Za co został ukarany znany pożyczkodawca?

Sprawa Providenta ciągnie się już od kilku lat. Dokładnie sześć lat temu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że działania pożyczkodawcy wobec konsumentów są nieuczciwe. O czym dokładnie mowa? Provident w całkowitym koszcie pożyczki i RRSO (rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania) nie uwzględniał kosztu opłaty za obsługę w domu oraz dodatkowej opłaty przygotowawczej. Przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki, firma powinna jasno przedstawić informacje o wszystkich kosztach pożyczki. Jak wskazuje Sąd i UOKIK Provident nie dotrzymywał tego obowiązku, przez co klienci nie mieli możliwości porównania oferty z innymi firmami. W 2017 roku Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał wyrok obniżający karę i ustalił grzywnę w wysokości około 770 tysięcy złotych. Od tego wyroku jednak odwołali się do Sądu Apelacyjnego Provident oraz UOKIK. Sąd Apelacyjny już nie był tak łaskawy dla Providenta, jak Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i podtrzymał pierwotną wysokość kary. W ocenie sądu na działania Providenta szczególnie były narażone osoby w trudnej sytuacji finansowej, które tak naprawdę o ukrytych kosztach dowiadywały się na końcowym etapie zawierania umowy. Opłaty, które pożyczkodawca pobierał za dodatkową obsługę w domu, nie były jednak adekwatne do rzeczywistych kosztów ponoszonych przez Providenta. Można nawet śmiało powiedzieć, że pożyczkodawca chciał się dorobić na trudnej sytuację swoich klientów.

Provident mocno zaskoczony wyrokiem sądu

Przedstawiciele firmy pożyczkowej są zaskoczeni takim obrotem sprawy i zmianą korzystnego wcześniej dla nich wyroku. Teraz Provident czeka, aż pisemnie zostanie uzasadniona decyzja i rozważa podjęcie dalszych kroków. Obecny wyrok jest oczywiście prawomocny, jednak pożyczkodawca ma możliwość wniesienia kasacji.

Ustawa antylichwiarska wpłynie na koszt pożyczek

Przez wiele lat rynek pożyczek pozabankowych cieszył się dużą swobodą. To sprawiło, że zaczęło powstawać coraz więcej firm, które stosowały nieuczciwe praktyki. Doprowadziło to do tego, że organy państwowe postanowiły wprowadzić ustawę lichwiarską. Co się dzięki niej zmieniło? Czy wpłynęła jakoś na koszt pożyczek? Sprawdzamy!  

Czym jest ustawa antylichwiarska?

Celem ustawy antylichwiarskiej było wyeliminowanie nieuczciwych praktyk i zapobieganie pożyczania pieniędzy na wysoki procent, gdyż przez to cierpiało bardzo wielu konsumentów. Dlatego też organy państwowe podjęły decyzję o ukróceniu takiej działalności i nałożyły regulacje dotyczące wysokości pozaodsetkowych opłat, jak również maksymalnej wysokości odsetek kapitałowych oraz odsetek za opóźnienia w spłacie.

Koszty pożyczek po wprowadzeniu ustawy

Celem ustawy, która weszła w życie 11 marca 2016 roku, było ograniczenie kosztów pożyczania pieniędzy w formie opłat dodatkowych, czyli prowizji oraz opłaty przygotowawczej. Ich wysokość nie dość, że nie może być wyższa niż 25% wysokości pożyczonych pieniędzy, to jeszcze nie może przekroczyć 30% w skali roku. Jak te zmiany wpłynęły na koszty pożyczek? Przykładowo, jeśli pożyczymy tysiąc złotych na 30 dni, to jej koszty z tytułu opłaty przygotowawczej oraz prowizji nie mogą przekroczyć kwoty 275 złotych. Żadnych zmian ustawa nie wprowadza w przypadku odsetek i oprocentowania, więc nadal może wynosić rocznie 10%. Jeśli więc zaciągniemy pożyczkę w wysokości tysiąca złotych, to wysokość naliczonych nam odsetek nie wyniesie więcej niż 8,33 zł. Kiedy przyjdzie nam spłacić całą pożyczkę, którą zaciągnęliśmy na miesiąc, to firma, która nam jej udzieliła, może pobrać opłatę nie większą niż 283,33 złote.

Jak się okazuje, ustawa antylichwiarska miała ogromny wpływ na koszty pożyczek, ale to dobre rozwiązanie i pozwala uniknąć konsumentów poważnych problemów. Teraz wszystkie warunki pożyczek są jasne i przejrzyste, więc decydując się na jej zaciągnięcie, zawsze wiemy, ile będziemy musieli oddać.

Barometr Providenta: na Wielkanoc wydamy 563 zł

Barometr Providenta pokazuje, że na tegoroczne święta wielkanocne Polacy wydadzą średnio 563 zł. Ta kwota nieznacznie wzrosła od środków przeznaczanych na Wielkanoc w ubiegłym roku, czyli o ponad 43 zł. Najwięcej na przygotowania świąteczne wydadzą oczywiście rodziny wielodzietne.

Wielkanoc w Polsce, czyli ile kosztują święta w naszym kraju

Barometr Providenta po raz kolejny przeprowadził badania i jak z nich wynika, blisko połowa Polaków planuje przeznaczyć na tegoroczne święta wielkanocne 563 zł. To aż o 43 zł więcej niż w 2018 roku i aż o 140 zł więcej w porównaniu do 2017 roku. Największe wydatki na organizację świąt deklarują rodziny wielodzietne, bo aż blisko 615 zł. Z kolei osoby, które nie mają dzieci, planują przeznaczyć na święta 460 zł. Dane te nie uwzględniają podziału na miejsce zamieszkania. Co to właściwie oznacza? Zarówno mieszkańcy miast, jak i obszarów wiejskich, w planach mają wydać na tegoroczne święta wielkanocne podobne sumy.

Większa rozwaga w dysponowaniu świątecznym budżetem

Z Barometru Providenta wynika również, że co dziesiąty przebadany Polak zapowiada większą rozwagę w wydatkach świątecznych. Oznacza to, że przebadani planują podchodzić ostrożniej do wydatków i bardziej je rozplanować, by jak najlepiej wykorzystać domowy budżet. Tylko 5 procent wskazało, że ich święta będą droższe w porównaniu do poprzedniego roku.

Tradycyjne święta nadal na topie

Co więcej, większość domowego budżetu zostanie przeznaczona na przygotowanie świątecznych potraw, bo jak wynika z badań, Polacy nadal cenią tradycję i tegoroczne święta wielkanocne wolą spędzić w domu z rodziną. Aż 77 procent badanych wskazało, że spędzi święta w swoim miejscu zamieszkania. 40 procent badanych deklaruje, że odwiedzi rodzinę, znajomych lub przyjaciół. Tylko 2 procent badanych wskazało, że z tej okazji  wyjedzie na wczasy, czy wycieczkę i po prostu przeznaczy czas świąt na dodatkowy odpoczynek poza miejscem zamieszkania, oczywiście z dala od rodziny i znajomych.

Saldo a dostępne środki – czym się różnią?

Często sprawdzając swoje konto, można zauważyć, że saldo konta jest inne, niż dostępne środki. Czym to jest spowodowane i czym różnią się te dwa pojęcia?

Saldo rachunku bankowego a dostępne środki

Wydawać by się mogło, że saldo zawsze wskazuje stan rachunku bankowego w danym momencie. Niestety nie do końca i sprawa się komplikuje, kiedy różni się od kwoty, jaką możemy dysponować i pojawia się pytanie, dlaczego pod zakładką „saldo” kryje się większa kwota, niż przy dostępnych środkach? Różnica to skutek nierozliczonych transakcji na rachunku, które zaliczają się do salda.

Transakcje nierozliczone

Aby zrozumieć różnicę między saldem konta a dostępnymi środkami, warto także zapoznać się z pojęciem transakcji nierozliczonych. Transakcje nierozliczone to tak zwane blokady, czyli środki zablokowane, które nie zostały jeszcze zaksięgowane przez bank i nie możesz ich wypłacić. Bank wie, że wypłaciłeś pieniądze, lub robiłeś zakupy, dlatego wykorzystane środki są zablokowane, a pieniądze zostaną pobrane wtedy, gdy bank je rozliczy. W zależności od banku może to potrwać od kilku godzin, nawet do kilku dni.

Saldo rachunku bankowego a dostępne środki – o co  w tym chodzi?

Saldo konta to dostępne środki powiększone o jeszcze nierozliczone przez bank transakcje. Z kolei dostępne środki, to rzeczywista kwota, którą w danym momencie dysponujemy. Jeśli chcemy dobrze zrozumieć, czym się różni saldo rachunku bankowego od dostępnych środków, najlepiej posłużyć się przykładem. Powiedźmy, że na koncie w danej chwili mamy dostępną kwotę 3000 zł. W ciągu dnia zrobiliśmy zakupy w sklepie i zapłaciliśmy kartą 100 zł. Później wybieramy z bankomatu jeszcze 150 zł i płacimy w sklepie internetowych 50 zł. Łącznie wydaliśmy 300 zł. Kwota ta mogła jeszcze nie zostać zaksięgowana w banku, dlatego saldo nadal wynosi 3000 zł. Nie możemy jednak dysponować taką kwotą, ponieważ wcześniej wydaliśmy sumę, która została odnotowana i odliczona od dostępnych środków. Korzystać zatem możemy z 2700 zł i to są dostępne środki, którymi właśnie możemy dysponować.

Wczasy pod gruszą i świadczenie urlopowe 2019 – komu przysługują?

W niektórych firmach pracownicy, którzy wybierają się na urlop, mają prawo do dodatkowych pieniędzy. Komu przysługuje dofinansowanie do wczasów po gruszą w 2019 roku?

Wczasy pod gruszą i świadczenia urlopowe – czym są i kiedy się należą?

Wczasy pod gruszą to potocznie zwane dopłaty do urlopów pracowniczych, które powinny być finansowane z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Zgodnie z prawem, obowiązek jego utworzenia mają pracodawcy zatrudniający według stanu na dzień 1 stycznia 2019 roku co najmniej 20 pracowników na pełnym etacie. Z kolei pracodawcy, którzy prowadzą działalność w formie jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych, tworzą fundusz, bez względu na liczbę zatrudnionych pracowników. W praktyce jednak pracodawcy, którzy są zobowiązani do utworzenia funduszu, a nie działają w strefie budżetowej, mogą podjąć decyzję o jego nietworzeniu i uniknąć wypłacania świadczeń.  Z kolei w firmach, w których zatrudnianych jest mniej niż 20 osób na pełen etat, powinny być wypłacane świadczenia urlopowe. Przysługują one raz w roku pracownikom, którzy korzystają z urlopu wypoczynkowego przez co najmniej 14 dni kalendarzowych. Znów firmy, które nie działają w strefie budżetowej, a zatrudniają poniżej 20 pracowników, mogą nie wypłacać świadczenia urlopowego, pod warunkiem, że poinformują swoich pracowników najpóźniej do końca stycznia 2019 roku.

Dofinansowania do wypoczynku – komu się należą?

Z dofinansowania do wypoczynku mogą korzystać przede wszystkim pracownicy firmy, jak również ich rodziny, byli pracownicy, czyli emeryci i renciści, jak również osoby, które uwzględniono w regulaminie zakładowego funduszu świadczeń socjalny. Warto wiedzieć, że tego typu dofinansowania mają charakter uznaniowy. Oznacza to, że nie ma z góry określonej kwoty dofinansowania i nie każdy pracownik otrzyma taką samą dopłatę. Głównym założeniem tego typu dotacji jest funkcja wsparcia socjalnego, a więc powinna zależeć od sytuacji materialnej pracownika.

Kto dostanie 13 emeryturę?

23 kwietnia 2019 roku, prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o wypłacie 13. emerytury dla emerytów i rencistów. Ile wyniesie i komu przysługuje takie świadczenie? Sprawdzamy!

Czym jest 13. emerytura?

13. emerytura jest jednorazowym świadczeniem pieniężnym, które zgodnie z zapowiedzią przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, będzie wypłacone emerytom i rencistom. Jej wysokość będzie wynosiła 1100 zł brutto, czyli tyle ile najniższa emerytura i będzie wypłacana z urzędu,a nie na wniosek, co oznacza, że otrzyma ją każdy upoważniony i nie wymaga się od niego podejmowania żadnych kroków. Trzeba przyznać, że to bardzo ciekawe rozwiązanie i dla wielu emerytów będzie ogromnym wsparciem finansowym.

Dla kogo 13. emerytura?

To pytanie zadaje sobie bardzo wiele osób. Komu przysługuje tak naprawdę trzynasta emerytura? Przede wszystkim emerytom i rencistom z powszechnego systemu ubezpieczeniowego. Również renciści i emeryci rolnicy mogą liczyć na dodatkowe dofinansowanie. 13. emerytura zostanie przyznana także osobom, które otrzymują emerytury pomostowe, nauczycielskie świadczenia kompensacyjne, zasiłki przedemerytalne, czy świadczenia przedemerytalne. To jednak nie wszystko, gdyż prawo do trzynastej emerytury przysługuje też osobom, które otrzymują renty socjalne, renty rodzinne, renty inwalidzkie oraz renty wojenne. Szacuje się, że uprawionych do Emerytury Plus, lub tak zwanej 13 emerytury jest w sumie 9 mln 800 tys. osób.

13. emerytura – ile i kiedy otrzymają emeryci i renciści?

Trzynasta emerytura wyniesie 1100 zł brutto, co oznacza, że na rękę uprawnieni emeryci i renciści otrzymają świadczenie w wysokości 882,25 zł. Terminy wypłat trzynastej emerytury będą tożsame z tymi świadczeniami, które emeryci i renciści otrzymują co miesiąc – czyli dodatkowego świadczenia można spodziewać się 1,6, 10, 15, 20 lub 25. Pierwsze wypłaty jednorazowego świadczenia dla emerytów i rencistów mogą być realizowane już pod koniec kwietnia, a zakończyć się na początku czerwca.

Jakie dopłaty dla rolników w 2019?

Chyba zgodzicie się ze mną, że dopłaty unijne są dużym wsparciem finansowym dla polskich rolników i dlatego warto z nich korzystać. To szansa nie tylko na ulepszenie gospodarstwa rolnego, ale również rozwinięcie własnej działalności i utrzymanie się w trudnej branży. Jakie dopłaty są wypłacane w 2019 roku? O jaką formę wsparcia mogą ubiegać się rolnicy? Podpowiadamy!

Dopłaty obszarowe

W 2019 roku, podobnie jak w latach poprzednich, rolnicy mogą składać wnioski o opłaty obszarowe. Ubiegać się o nie mogą rolnicy, którzy nie tylko posiadają grunty rolne, ale także je użytkuję. Co to właściwie oznacza? Dofinansowanie zostanie przyznane tylko tym  rolnikom, którzy aktywnie uprawiają swoją ziemię. Warunkiem przyznawania płatności obszarowej jest spełnienie pewnych wymogów, w tym między innymi złożenie odpowiedniego wniosku w wyznaczonym terminie. Jego wysokość bywa różna i kwota dopłaty zależy w dużym stopniu od  wielkości gospodarstwa rolnego oraz tego, co jest na nim uprawiane.

Dopłaty za zazielenienie (greening)

Kolejnym dofinansowaniem, o które mogą wnioskować  rolnicy  w 2019 roku, są dopłaty z tytułu praktyk rolniczych korzystnych dla klimatu i środowiska, zwane również płatność za zazielenienie. Jak pokazują dane, na tego typu dofinansowanie w 2019 roku może zostać przeznaczone nawet 30% całego wsparcia dla Polski.

Dopłaty dla młodych rolników

Jak sama nazwa wskazuje, dopłaty dla młodych rolników są instrument skierowany do osób, które nie ukończyły 40 roku życia i chcą założyć własną działalność rolniczą. Uzyskane dopłaty mogą wykorzystać na dostosowanie struktury gospodarstwa rolnego po rozpoczęciu działalności, lecz muszą wyrobić się w ciągu 5 lat, licząc od dnia założenia gospodarstwa). Co ważne, dopłaty dla młodych rolników w 2019 roku będzie przyznawane do powierzchni nie większej niż 50 ha.

Dotacje związane z produkcją

Wśród unijnych form dofinansowania w 2019 roku nie sposób pominąć dotacji związanych z produkcją. Tego typu dopłaty oferowane są rolnikom działających w sektorach o szczególnym znaczeniu gospodarczym, środowiskowym lub społecznym, jak również tym, które znajdują się w trudnej sytuacji. Które to dokładnie sektory? Na pewno o dopłaty związane z produkcją mogą ubiegać się sektory bydła, krów, owiec i kóz, w sektorach, gdzie produkcja obejmuje owoce miękkie (takie  jak truskawki i maliny), rośliny wysokobiałkowe, pomidory, buraki cukrowe, czy ziemniaki skrobiowe.

Ile zarabiają nauczyciele?

Zarobki nauczycieli od pewnego czasu są tematem numerem jeden w naszym kraju. Ile tak naprawdę zarabiają nauczyciele? My już wiemy i teraz swoją wiedzą dzielimy się z Wami.

Zarobki nauczycieli a regulacje prawne

Warto wspomnieć, że zarobki nauczycieli nie zależą od jego przełożonego, jak w typowym biurze. Zarówno minimalne stawki wynagrodzenia, jak i ich wysokość reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej. Na to, jaką pensję będzie miał nauczyciel, składa się wiele czynników, w tym na przykład stopień awansu zawodowego oraz różne dodatki. W zawodzie nauczyciela się cztery stopnie awansu – nauczyciel stażysta, nauczyciel kontraktowy, nauczyciel mianowany oraz nauczyciel dyplomowany. Nauczyciel, który dopiero rozpoczyna pracę w zawodzie, uzyskuje stopień stażysty. Im dłuższy staż pracy, tym wyższy stopień awansu nauczyciela, a więc tym samym szansa na wyższą płacę podstawową.

Ile w rzeczywistości zarabiają nauczyciele?

Średnie zarobki nauczyciela kształtują się od 1835 zł do 2000 zł netto. Jak wspomnieliśmy wcześniej, wysokość pensji jest zależna od stopnia awansu nauczyciela, jak również od posiadanych dodatków. Aż trudno w to uwierzyć, ale to mniej niż średnie wynagrodzenie w zawodach, które nie wymagają tytułu magistra. Rząd oczywiście obiecuje podwyżki nauczycieli, ale nawet jeśli je dostaną, to ich pensje i tak będą bardzo niskie.

Jedyny ratunek w dodatkach? Całe szczęście na wynagrodzenie nauczycieli składa się kilka czynników, w tym właśnie dodatki – jak na przykład dodatek motywacyjny, funkcyjny oraz za wysługę lat. Wysokość dodatku motywacyjnego określana jest przez organ samorządu terytorialnego. Dodatek funkcyjny nauczyciel otrzymuje za pełnienie określonej funkcji, jak na przykład za wychowawstwo, bycie opiekunek stażu lub nauczycielem-konsultantem. Wśród innych dodatków wymienić można dodatek za wysługę lat, w którym za każdy rok nauczyciel otrzymuje 1% więcej do pensji, aczkolwiek jego wysokość maksymalnie może wynieść 20%. Nauczyciele mogą także otrzymać dodatek za uciążliwą pracę lub za warunki pracy.