Kredyt kupiecki – kto może skorzystać?

Rynek kredytów i pożyczek oferuje całkiem wiele możliwości. Jedną z nich jest kredyt kupiecki. Czym on właściwie jest i kto może z niego skorzystać? Sprawdzamy!

Co to jest kredyt kupiecki?

Kredyt kupiecki, zwany również kredytem towarowym oraz kredytem handlowym, jest produktem pozabankowym. Udzielany jest między przedsiębiorstwami, czyli najprościej mówiąc to kredyt udzielany przez sprzedawcę towarów albo usług swoim klientom. Kredyt kupiecki polega na dostarczeniu przedmiotu operacji (towaru lub usługi) i odroczenie opłaty za zakup. Nie ma aktu prawnego, który regulowałby tego typu pożyczki. Jednak warto zawrzeć umowę, która będzie stanowiła pewnego rodzaju potwierdzenie np. umową na piśmie lub fakturą z określonym terminem płatności. Czas spłaty zobowiązań kredytu kupiecko bywa różny, zazwyczaj wynosi od kilku dni do miesiąca.

Dla kogo kredyt kupiecki?

Kredyt kupiecki to wygodna alternatywa dla innych kredytów oraz pożyczek w banku dla firm. O skorzystaniu z tego rodzaju kredytu na pewno powinny pomyśleć młode przedsiębiorstwa, które dopiero się rozwijają i nie mają odpowiedniej płynności finansowej, aby starać się o kredyt dla firmy w banku. Poza tym kredyt kupiecki między przedsiębiorstwami przebiega szybko, nie trzeba przechodzić przez skomplikowane procedury i składać wniosków. Pożyczkodawca po prostu dostarcza towar i odracza termin zapłaty na niego. Pożyczkobiorca z kolei może sprzedać towar i za uzyskane z tego tytułu przychody spłacić swoje zobowiązania. Nie powoduje to przestoju w pracy, firma może normalnie funkcjonować i zarabiać na siebie. Oczywiście z kredytu kupieckiego mogą też korzystać firmy, które dłużej działają na rynku. Czasami wystarczy jedna źle podjęta decyzja, by w firmie pojawiły się chwilowe problemy z płatnościami. Aby nie pogarszać sytuacji, warto wziąć pod uwagę kredyt kupiecki. Pożyczkodawca znów dostarczy potrzebne firmie produkty lub usługi, a właściciel firmy będzie miał dodatkowy czas na uregulowanie płatności i wyjście z problemów.  

Prawomocny wyrok sądu dla Providenta. Musi zapłacić 12 mln zł kary

Jedna z najbardziej rozpoznawanych firm pożyczkowych Provident musi zapłacić 12 mln zł kary za naruszenie interesów klientów. Sąd apelacyjny podtrzymał wydaną wcześniej przez prezesa UOKIK decyzję o nałożeniu na firmę kary, a wyrok jest prawomocny.

Za co został ukarany znany pożyczkodawca?

Sprawa Providenta ciągnie się już od kilku lat. Dokładnie sześć lat temu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że działania pożyczkodawcy wobec konsumentów są nieuczciwe. O czym dokładnie mowa? Provident w całkowitym koszcie pożyczki i RRSO (rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania) nie uwzględniał kosztu opłaty za obsługę w domu oraz dodatkowej opłaty przygotowawczej. Przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki, firma powinna jasno przedstawić informacje o wszystkich kosztach pożyczki. Jak wskazuje Sąd i UOKIK Provident nie dotrzymywał tego obowiązku, przez co klienci nie mieli możliwości porównania oferty z innymi firmami. W 2017 roku Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał wyrok obniżający karę i ustalił grzywnę w wysokości około 770 tysięcy złotych. Od tego wyroku jednak odwołali się do Sądu Apelacyjnego Provident oraz UOKIK. Sąd Apelacyjny już nie był tak łaskawy dla Providenta, jak Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i podtrzymał pierwotną wysokość kary. W ocenie sądu na działania Providenta szczególnie były narażone osoby w trudnej sytuacji finansowej, które tak naprawdę o ukrytych kosztach dowiadywały się na końcowym etapie zawierania umowy. Opłaty, które pożyczkodawca pobierał za dodatkową obsługę w domu, nie były jednak adekwatne do rzeczywistych kosztów ponoszonych przez Providenta. Można nawet śmiało powiedzieć, że pożyczkodawca chciał się dorobić na trudnej sytuację swoich klientów.

Provident mocno zaskoczony wyrokiem sądu

Przedstawiciele firmy pożyczkowej są zaskoczeni takim obrotem sprawy i zmianą korzystnego wcześniej dla nich wyroku. Teraz Provident czeka, aż pisemnie zostanie uzasadniona decyzja i rozważa podjęcie dalszych kroków. Obecny wyrok jest oczywiście prawomocny, jednak pożyczkodawca ma możliwość wniesienia kasacji.

Ustawa antylichwiarska wpłynie na koszt pożyczek

Przez wiele lat rynek pożyczek pozabankowych cieszył się dużą swobodą. To sprawiło, że zaczęło powstawać coraz więcej firm, które stosowały nieuczciwe praktyki. Doprowadziło to do tego, że organy państwowe postanowiły wprowadzić ustawę lichwiarską. Co się dzięki niej zmieniło? Czy wpłynęła jakoś na koszt pożyczek? Sprawdzamy!  

Czym jest ustawa antylichwiarska?

Celem ustawy antylichwiarskiej było wyeliminowanie nieuczciwych praktyk i zapobieganie pożyczania pieniędzy na wysoki procent, gdyż przez to cierpiało bardzo wielu konsumentów. Dlatego też organy państwowe podjęły decyzję o ukróceniu takiej działalności i nałożyły regulacje dotyczące wysokości pozaodsetkowych opłat, jak również maksymalnej wysokości odsetek kapitałowych oraz odsetek za opóźnienia w spłacie.

Koszty pożyczek po wprowadzeniu ustawy

Celem ustawy, która weszła w życie 11 marca 2016 roku, było ograniczenie kosztów pożyczania pieniędzy w formie opłat dodatkowych, czyli prowizji oraz opłaty przygotowawczej. Ich wysokość nie dość, że nie może być wyższa niż 25% wysokości pożyczonych pieniędzy, to jeszcze nie może przekroczyć 30% w skali roku. Jak te zmiany wpłynęły na koszty pożyczek? Przykładowo, jeśli pożyczymy tysiąc złotych na 30 dni, to jej koszty z tytułu opłaty przygotowawczej oraz prowizji nie mogą przekroczyć kwoty 275 złotych. Żadnych zmian ustawa nie wprowadza w przypadku odsetek i oprocentowania, więc nadal może wynosić rocznie 10%. Jeśli więc zaciągniemy pożyczkę w wysokości tysiąca złotych, to wysokość naliczonych nam odsetek nie wyniesie więcej niż 8,33 zł. Kiedy przyjdzie nam spłacić całą pożyczkę, którą zaciągnęliśmy na miesiąc, to firma, która nam jej udzieliła, może pobrać opłatę nie większą niż 283,33 złote.

Jak się okazuje, ustawa antylichwiarska miała ogromny wpływ na koszty pożyczek, ale to dobre rozwiązanie i pozwala uniknąć konsumentów poważnych problemów. Teraz wszystkie warunki pożyczek są jasne i przejrzyste, więc decydując się na jej zaciągnięcie, zawsze wiemy, ile będziemy musieli oddać.

Barometr Providenta: na Wielkanoc wydamy 563 zł

Barometr Providenta pokazuje, że na tegoroczne święta wielkanocne Polacy wydadzą średnio 563 zł. Ta kwota nieznacznie wzrosła od środków przeznaczanych na Wielkanoc w ubiegłym roku, czyli o ponad 43 zł. Najwięcej na przygotowania świąteczne wydadzą oczywiście rodziny wielodzietne.

Wielkanoc w Polsce, czyli ile kosztują święta w naszym kraju

Barometr Providenta po raz kolejny przeprowadził badania i jak z nich wynika, blisko połowa Polaków planuje przeznaczyć na tegoroczne święta wielkanocne 563 zł. To aż o 43 zł więcej niż w 2018 roku i aż o 140 zł więcej w porównaniu do 2017 roku. Największe wydatki na organizację świąt deklarują rodziny wielodzietne, bo aż blisko 615 zł. Z kolei osoby, które nie mają dzieci, planują przeznaczyć na święta 460 zł. Dane te nie uwzględniają podziału na miejsce zamieszkania. Co to właściwie oznacza? Zarówno mieszkańcy miast, jak i obszarów wiejskich, w planach mają wydać na tegoroczne święta wielkanocne podobne sumy.

Większa rozwaga w dysponowaniu świątecznym budżetem

Z Barometru Providenta wynika również, że co dziesiąty przebadany Polak zapowiada większą rozwagę w wydatkach świątecznych. Oznacza to, że przebadani planują podchodzić ostrożniej do wydatków i bardziej je rozplanować, by jak najlepiej wykorzystać domowy budżet. Tylko 5 procent wskazało, że ich święta będą droższe w porównaniu do poprzedniego roku.

Tradycyjne święta nadal na topie

Co więcej, większość domowego budżetu zostanie przeznaczona na przygotowanie świątecznych potraw, bo jak wynika z badań, Polacy nadal cenią tradycję i tegoroczne święta wielkanocne wolą spędzić w domu z rodziną. Aż 77 procent badanych wskazało, że spędzi święta w swoim miejscu zamieszkania. 40 procent badanych deklaruje, że odwiedzi rodzinę, znajomych lub przyjaciół. Tylko 2 procent badanych wskazało, że z tej okazji  wyjedzie na wczasy, czy wycieczkę i po prostu przeznaczy czas świąt na dodatkowy odpoczynek poza miejscem zamieszkania, oczywiście z dala od rodziny i znajomych.

Wczasy pod gruszą i świadczenie urlopowe 2019 – komu przysługują?

W niektórych firmach pracownicy, którzy wybierają się na urlop, mają prawo do dodatkowych pieniędzy. Komu przysługuje dofinansowanie do wczasów po gruszą w 2019 roku?

Wczasy pod gruszą i świadczenia urlopowe – czym są i kiedy się należą?

Wczasy pod gruszą to potocznie zwane dopłaty do urlopów pracowniczych, które powinny być finansowane z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Zgodnie z prawem, obowiązek jego utworzenia mają pracodawcy zatrudniający według stanu na dzień 1 stycznia 2019 roku co najmniej 20 pracowników na pełnym etacie. Z kolei pracodawcy, którzy prowadzą działalność w formie jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych, tworzą fundusz, bez względu na liczbę zatrudnionych pracowników. W praktyce jednak pracodawcy, którzy są zobowiązani do utworzenia funduszu, a nie działają w strefie budżetowej, mogą podjąć decyzję o jego nietworzeniu i uniknąć wypłacania świadczeń.  Z kolei w firmach, w których zatrudnianych jest mniej niż 20 osób na pełen etat, powinny być wypłacane świadczenia urlopowe. Przysługują one raz w roku pracownikom, którzy korzystają z urlopu wypoczynkowego przez co najmniej 14 dni kalendarzowych. Znów firmy, które nie działają w strefie budżetowej, a zatrudniają poniżej 20 pracowników, mogą nie wypłacać świadczenia urlopowego, pod warunkiem, że poinformują swoich pracowników najpóźniej do końca stycznia 2019 roku.

Dofinansowania do wypoczynku – komu się należą?

Z dofinansowania do wypoczynku mogą korzystać przede wszystkim pracownicy firmy, jak również ich rodziny, byli pracownicy, czyli emeryci i renciści, jak również osoby, które uwzględniono w regulaminie zakładowego funduszu świadczeń socjalny. Warto wiedzieć, że tego typu dofinansowania mają charakter uznaniowy. Oznacza to, że nie ma z góry określonej kwoty dofinansowania i nie każdy pracownik otrzyma taką samą dopłatę. Głównym założeniem tego typu dotacji jest funkcja wsparcia socjalnego, a więc powinna zależeć od sytuacji materialnej pracownika.

Jakie dopłaty dla rolników w 2019?

Chyba zgodzicie się ze mną, że dopłaty unijne są dużym wsparciem finansowym dla polskich rolników i dlatego warto z nich korzystać. To szansa nie tylko na ulepszenie gospodarstwa rolnego, ale również rozwinięcie własnej działalności i utrzymanie się w trudnej branży. Jakie dopłaty są wypłacane w 2019 roku? O jaką formę wsparcia mogą ubiegać się rolnicy? Podpowiadamy!

Dopłaty obszarowe

W 2019 roku, podobnie jak w latach poprzednich, rolnicy mogą składać wnioski o opłaty obszarowe. Ubiegać się o nie mogą rolnicy, którzy nie tylko posiadają grunty rolne, ale także je użytkuję. Co to właściwie oznacza? Dofinansowanie zostanie przyznane tylko tym  rolnikom, którzy aktywnie uprawiają swoją ziemię. Warunkiem przyznawania płatności obszarowej jest spełnienie pewnych wymogów, w tym między innymi złożenie odpowiedniego wniosku w wyznaczonym terminie. Jego wysokość bywa różna i kwota dopłaty zależy w dużym stopniu od  wielkości gospodarstwa rolnego oraz tego, co jest na nim uprawiane.

Dopłaty za zazielenienie (greening)

Kolejnym dofinansowaniem, o które mogą wnioskować  rolnicy  w 2019 roku, są dopłaty z tytułu praktyk rolniczych korzystnych dla klimatu i środowiska, zwane również płatność za zazielenienie. Jak pokazują dane, na tego typu dofinansowanie w 2019 roku może zostać przeznaczone nawet 30% całego wsparcia dla Polski.

Dopłaty dla młodych rolników

Jak sama nazwa wskazuje, dopłaty dla młodych rolników są instrument skierowany do osób, które nie ukończyły 40 roku życia i chcą założyć własną działalność rolniczą. Uzyskane dopłaty mogą wykorzystać na dostosowanie struktury gospodarstwa rolnego po rozpoczęciu działalności, lecz muszą wyrobić się w ciągu 5 lat, licząc od dnia założenia gospodarstwa). Co ważne, dopłaty dla młodych rolników w 2019 roku będzie przyznawane do powierzchni nie większej niż 50 ha.

Dotacje związane z produkcją

Wśród unijnych form dofinansowania w 2019 roku nie sposób pominąć dotacji związanych z produkcją. Tego typu dopłaty oferowane są rolnikom działających w sektorach o szczególnym znaczeniu gospodarczym, środowiskowym lub społecznym, jak również tym, które znajdują się w trudnej sytuacji. Które to dokładnie sektory? Na pewno o dopłaty związane z produkcją mogą ubiegać się sektory bydła, krów, owiec i kóz, w sektorach, gdzie produkcja obejmuje owoce miękkie (takie  jak truskawki i maliny), rośliny wysokobiałkowe, pomidory, buraki cukrowe, czy ziemniaki skrobiowe.

Sztuczki marketingowe czyli na co uważać przy zakupach?


Specjaliści do spraw marketingu bardzo dogłębnie analizują rynek i zastanawiają się, w jaki sposób mogą przekonać potencjalnego konsumenta do zakupu danego produktu. W tym celu wymyślane są różnorodne techniki oraz sztuczki wykorzystywane w supermarketach. Choć bardzo często wydaje nam się, że jesteśmy odporni na podobne praktyki, nasza podświadomość w sklepie daje o sobie znać, co następnie objawia się na rachunku. Jakie sztuczki marketingowe stosują sklepy i na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę przy zakupie?

Oddziaływanie na wszystkie zmysły klienta

Techniki programowania neurolingwistycznego zakładają, że otaczają na submodalności. Są to zapachy, obrazy, dźwięki. Bodźce oddziałują na naszą podświadomość wzbudzając właściwe stany emocjonalne. Elegancko uporządkowany towar dostosowany kolorystycznie, przyjemny zapach witający nas w sklepie, a nawet muzyka, na którą świadomie nie zwracamy naszej uwagi. A jednak, to wszystko działa na nasze zmysły w taki sposób, aby zachęcić nas do większych wydatków. Liczne badania wykazały bardzo wysoką skuteczność metody oddziaływania na zmysły klienta.

Odpowiednie ustawienie towarów

Najpotrzebniejsze rzeczy na samym końcu, mniej potrzebne na początku. Ważne działy z powszechnymi produktami strategicznie rozłożone w różnych częściach sklepu. Efekt? Aby kupić wszystko to, po co faktycznie przyszliśmy do sklepu, musimy obejść znaczącą powierzchnię hali. Po drodze mijamy liczne produkty, których nie było na naszej liście. Stwierdzamy jednak, że wiele z nich przydałoby się kupić. Inne zachęcą nas atrakcyjnym wyglądem. W rezultacie, często opuszczamy sklep mając w siatkach dużo więcej towarów niż zakładaliśmy.

Nieparzyste końcówki cen

Chwyt działający od tylu lat. Niby każdy z nas wie o jego istnieniu, a mimo to, wciąż dajemy się złapać na ten trik. Legendarna końcówka 99 groszy bardzo często gdzieś umyka w natłoku otaczających cyferek. Nasz mózg zwraca bowiem uwagę na pierwsze cyfry w rzędzie. W rezultacie, cena 9,99 przemawia do nas bardziej niż 10,00. Oczywiście przy produktach codziennego użytku różnica ta nie jest odczuwalna. Problemy zaczynają się, gdy decydujemy się na sprzęt RTV/AGD. Wyniki badań także tutaj nie pozostawiają złudzeń. Klienci często odmówiliby zakupu za 1000 zł twierdząc, że produkt jest za drogi. Ale 999 zł? Spora część klientów stwierdziła, że ta cena jest optymalna.

Słowo „promocja” przyciąga uwagę

Bardzo często nie zwracamy uwagi na starą cenę produktu. Widząc wielki napis „promocja” patrzymy tylko na aktualną cenę. Stwierdzamy, że jest ona całkiem atrakcyjna i sięgamy po produkt. Tutaj powszechną praktyką jest łączenie tej sztuczki z końcówkami cen. Np. produkt kosztował 10,29 zł, a teraz kosztuje 9,99 zł. Różnica 30 groszy, ale nasz mózg widzi trzy cyfry zamiast czterech. Sygnał poparty wielkim banerem promocyjnym oznacza, że musimy zdecydować się na ten zakup.

Reklamy w Internecie i TV naprawdę działają

O ile reklamodawca nie przesadził z poziomem głupoty reklamy lub jej natręctwem i częstotliwością pokazywania, reklama wciąż działa na nasz umysł. W jaki sposób? Będąc na zakupach często mamy dylemat ogromnego wyboru produktów. Różne marki w podobnych cenach sprawiają, że trudno podjąć ostateczną decyzję. Tu wkracza rola reklamy, która sprawia, że kojarzymy już dany produkt. A skoro go znamy, jest dla nas lepszy od innych produktów. W ten o to sposób często sięgamy w sklepie po marki, które gdzieś podświadomie utkwiły w naszej pamięci.

Czy zbiera pan / pani punkty?

Legendarny sposób stosowany przez największe sieciówki. Niektórzy daliby się niemalże pozabijać za słynne pluszaki. A chwyt jest tutaj naprawdę bardzo prosty. Zbierane punkty przybliżają nas do określonego celu – prezentu, który otrzymujemy za darmo. Jesteśmy skłonni wydać więcej by zebrać dodatkowe punkty. I w ten o to sposób, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że zdobycie pewnej maskotki wiążę się z wydaniem na zakupy kilkuset złotych. Z czego dużą część stanowią wydatki ponadprogramowe w pogoni za dodatkowymi punktami. Działa? I to bardzo.

Jakie zmiany przewiduje nowa ustawa anty-lichwiarska?


W roku 2016 weszła w życie ustawa anty-lichwiarska. Eksperci nie są zgodni w kwestii tego jak dużo zmieniło się na polskim rynku pożyczkowym od tego czasu. Ustawa niezaprzeczalnie zdziałała wiele dobrego, ale również posiada liczne luki. Po trzech latach od jej wydania szykują się wielkie zmiany. Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało pakiet zmian, który może wejść w życie jeszcze w 2019 roku. Co zmieni nowa ustawa anty-lichwiarska?

Koszty pożyczek konsumenckich pod kontrolą. Uczciwe warunki zakupów na raty. Zapobieganie utracie mieszkania lub domu za trudności ze spłatą pożyczki. Surowe kary dla lichwiarzy. To najważniejsze cele, które mają zostać zrealizowane przy pomocy zmian wprowadzonych w nowelizacji ustawy anty-lichwiarskiej. Jak będzie w praktyce? Niewątpliwie problem lichwy wciąż jest w Polsce obecny. Zmiany prawne po trzech latach być może pomogą załatać pewne luki, które wciąż dają prawo bytu lichwiarzom. Czy rynek pożyczkowy w Polsce czeka mała rewolucja?

Dużo niższe koszty pozaodsetkowe pożyczek konsumenckich

Nowa ustawa anty-lichwiarska może bardzo odmienić oblicze chwilówek. Pożyczki z krótkim terminem spłaty wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem klientów. Nowe przepisy mają sprawić, że koszty pozaodsetkowe chwilówki przyznanej na okres nie dłuższy niż 30 dni kalendarzowych nie będą mogły przekraczać 22% wartości pożyczki. Ministerstwo Sprawiedliwości planuje obniżyć koszty wszystkich pożyczek konsumenckich.

Aktualnie obowiązujące prawo zakłada, że całkowity koszt pożyczki w skali roku nie może być wyższy niż przyznana kwota. Do rzadkości nie należą zatem oferty z RRSO w przedziale 95-99%. Nowelizacja ustawy anty-lichwiarskiej zakłada obniżenie kosztów do poziomu 45% w skali roku. Jednocześnie, zmianom nie uległoby oprocentowanie nominalne na poziomie 10%. Istotna zmiana wiąże się również z pożyczkami udzielanymi na podstawie umowy cywilno-prawnej. Górny limit kosztów pozaodsetkowych przy takiej pożyczce nie będzie mógł być wyższy niż 25%.

Maksymalne limity kosztów przy zakupach na raty

Brak właściwych regulacji w kontekście zakupów na raty dawał lichwiarzom całkiem spore pole manewru. Wiele firm pożyczkowych posiadających w swojej ofercie zakupy na raty windowało ceny pozaodsetkowe, które często były dużo wyższe niż wartość zakupu. Zmiany wprowadzone w nowelizacji ustawy anty-lichwiarskiej mają za zadanie ukrócić ten proceder. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, maksymalny limit kosztów nie będzie przekraczać 45% łącznej wartości zakup w skali roku. Co więcej, jeżeli klient zdecyduje się na raty rozłożone na okres 6 miesięcy lub krótszy, górny limit wyniesie 32,5%. Oprocentowanie nominalne pozostanie na poziomie 10%.

Zabezpieczenie pożyczki tylko w określonych granicach

W ostatnich latach w Polsce można było usłyszeć przynajmniej kilka poruszających historii o ludziach, którzy zostali oszukani przez lichwiarza i przez to stracili dorobek swojego życia. Ministerstwo Sprawiedliwości chce wprowadzić zmiany, dzięki którym, zabezpieczenie pożyczki konsumenckiej w postaci hipoteki nie będzie mogło przepisać praw własności do nieruchomości. W ten sposób lichwiarz niemiałby możliwości odebrania klientowi domu. Ponadto, zabezpieczenie pożyczki swoją wartością nie powinno przekraczać przyznanej kwoty powiększonej o 45%. Nowe założenia ustawy anty-lichwiarskiej zakładają również, że postępowanie komornicze mieszkania nie będzie mogło być wszczęte przeciwko dłużnikom, których wartość długu nie przekracza 5% nieruchomości.

Lichwiarz trafi do więzienia nawet na 5 lat

W wielu krajach lichwiarze za swoją nieuczciwą praktykę mogą się spodziewać bardzo surowych kar. Do 5 lat pozbawienia wolności w Austrii, aż po 20 lat więzienia w Stanach Zjednoczonych. W Polsce, lichwiarze często byli bezkarni. Nowelizacja ustawy anty-lichwiarskiej ma to zmienić. Zgodnie z jej założeniami, osoba dopuszczająca się lichwy może zostać skazana na karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Niestety, pierwszy zarys projektu mówi wyłącznie o lichwiarzach, którzy żądają od klienta spłaty kosztów dwukrotnie wyższych niż zakładane przez prawo. Eksperci uważają, że nowe prawo powinno karać wszystkich lichwiarzy bez względu na stopień przewinienia.

Co może windykator – jakie prawa posiada dłużnik?


Wielu dłużników jest zestresowanych zaistniałą sytuacją oraz wielkością długów, które z każdym dniem zdają się bardziej paraliżować. Im dłużej zwlekamy z podjęciem działań, tym bardziej narażamy się na konsekwencje prawne. Bardzo często, pierwszą z konsekwencji będzie telefon lub wizyta windykatora. Wielu Polaków myli osobę windykatora z komornikiem. Oba zawody nie mają jednak ze sobą nic wspólnego. Co może windykator i jak reagować na jego kontakt?

Czym tak naprawdę jest windykacja?

Zacznijmy od podstaw. Każdy bank oraz większa firma pożyczkowa ma podpisaną umowę z firmą windykacyjną. Najczęściej taka firma działa w imieniu banku lub firmy pożyczkowej. Zdarza się również sytuacja, w której nasz wierzyciel zdecydował się na sprzedaż długów. W rezultacie, firma automatycznie staje się wierzycielem i podejmie próbę odzyskania długu z zyskiem. Na takie rozwiązanie częściej decydują się osoby prywatne.

Windykator nie ma nic wspólnego z komornikiem. Nie jest to funkcjonariusz, który działa zgodnie z licznymi przepisami prawa. Windykatora możemy natomiast przyrównać do mediatora. Zadaniem tej osoby jest podjęcie dialogu z dłużnikiem. Każdy wierzyciel pragnie uniknąć konieczności dochodzenia swoich spraw przed sądem. Egzekucja komornicza to proces długotrwały, który wiąże się z dużymi kosztami. Dlatego, wierzycielowi zależy na polubownym załatwieniu sprawy. Zaś osoba windykatora ma skłonić dłużnika do wspólnego znalezienia konsensusu. Podobnie jak w przypadku mediacji, udział dłużnika w tym procesie jest całkowicie dobrowolny.  

Uprawnienia windykatora a prawa dłużnika

W praktyce, windykator nie posiada szczególnych uprawnień. Tak naprawdę, jeśli dłużnik odmówi współpracy, firma windykacyjna może zrobić tylko jedno – zgłosić sprawę do sądu, wykazać zasadność pozwu oraz fakt, że dług nie został przedawniony. Jeśli natomiast dłużnik wyrazi chęć współpracy, windykator może posługiwać się rzetelnymi argumentami mającymi na celu skłonienie dłużnika do spłaty zobowiązania. Windykator ma również prawo skorzystania z wszelkich form kontaktu z dłużnikiem. Jeśli jednak próby kontaktu mimo braku odpowiedzi powtarzają się bardzo często, takie działanie może zostać uznane za nękanie. Czego natomiast windykator nie może?

  • Zastraszać dłużnika i grozić rychłą egzekucją komorniczą.
  • Wejść do domu dłużnika bez wyraźnej zgody.
  • Rozmawiać o długu z osobami trzecimi.
  • Żądać przedstawienia sytuacji finansowej dłużnika.
  • Doliczać dodatkowych opłat (po za odsetkami karnymi).
  • Zajmować majątku dłużnika.

Jak zatem widzisz, uprawnienia windykatora są praktycznie zerowe w przypadku, gdy dłużnik kategorycznie odmówi współpracy. Należy jednak pamiętać, że w takich sytuacjach nie pozostawiamy wierzycielowi innych możliwości. Gdy zawiedzie próba polubownego załatwienia sprawy, a dług jest związany ze znaczącą kwotą, wierzyciel uda się do sądu. Dłużnik powinien zostać poinformowany o wszczęciu postepowania w sprawie nadania tytułu wykonawczego. Dopiero gdy sąd wyda taki tytuł, wierzyciel może skorzystać z pomocy komornika.  

W jaki sposób powinien zachować się dłużnik?

W Internecie nie brakuje stron oferujących darmową pomoc prawną przeciwko nieuczciwym wierzycielom. Należy jednak pamiętać, że większość roszczeń w naszym kraju ma jednak zasadne podstawy, a nieuregulowane długi wymagają podjęcia odpowiednich działań. Możemy się także spotkać z opinią, ze windykatora warto całkowicie zignorować i zapomnieć o sprawie. No cóż, jeśli ktoś chce za kilka miesięcy patrzeć na to, jak komornik wynosi z domu cenne rzeczy, na pewno jest to dobry sposób. Wierzyciel, który chce odzyskać swoje pieniądze, nie zrezygnuje z dalszych działań.

Dlatego warto chociaż wysłuchać propozycji windykatora i, o ile roszczenia są zasadne, wykazać się chęcią współpracy. Oczywiście gdy windykator naruszy swoje uprawnienia, powinniśmy bezwzględnie skorzystać z pomocy prawnej. Na początku warto się również dowiedzieć w jaki sposób działa windykator. Czy w imieniu banku lub firmy pożyczkowej, czy już jako odrębny podmiot, który zdecydował się na zakup długu i przejął w tej kwestii wszelkie uprawnienia.

Ile można spóźnić się z ratą i co za to grozi?


Wszelkie zobowiązania finansowe należy spłacać w terminie, ponieważ prawnie nie przewidziano dopuszczalnego opóźnienia w spłacie. O ewentualnych konsekwencjach decydują indywidualne warunki umowy z klientem, a także regulamin danego banku lub firmy pożyczkowej. Niestety, dla osób spóźnionych w spłacie kolejnej raty nie mamy dobrych wieści. Nawet jeden dzień opóźnienia może się wiązać z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów.

Płatne upomnienia i monity

W zdecydowanej większości przypadków, dzień zwłoki nie będzie oznaczał poważnych problemów. W przypadku „łagodniejszego” regulaminu banku lub firmy pożyczkowej otrzymamy po prostu informacje, że płatność nie została uregulowana. Zostaniemy poproszeni o jak najszybsze uiszczenie wymaganej płatności. Czasami takie upomnienia i monity mogą być dodatkowo płatne. Często zostaniemy w nich również poinformowani, ile mamy czasu na spłacenie zobowiązania zanim bank lub firma pożyczkowa podejmą kolejne kroki.

Karne odsetki za opóźnienia

Niestety, jeden dzień spóźnienia może nieść także poważne konsekwencje. Prawo w żaden sposób nie przewiduje opóźnień w spłacie i daje wierzycielowi szereg możliwości. Jedną z nich jest naliczenie karnych odsetek ustawowych związanych ze zwłoką w spłacie należności. Ich wysokość mieści się w przedziale 7-14% wartości zobowiązania w stosunku rocznym. Każdy kolejny dzień zwłoki może zatem oznaczać dodatkowe raty. Niektóre mniej uczciwe firmy pożyczkowe mogą nie powiadomić klienta o opóźnieniu przez kilka tygodni, aby odsetki karne rosły.

Konsekwencje poważnych opóźnień w spłacie

Klient nie spłacił kolejnej raty, nie skontaktował się z bankiem lub firmą pożyczkową, a także nie reaguje na kolejne wezwania i próby kontaktu. Co może zrobić wierzyciel w takiej sytuacji. Po kilku tygodniach może podjąć współpracę z firmą windykacyjną, która odwiedzi dłużnika w celu wyjaśnienia sytuacji. Jeśli to nie pomoże, a osoba zadłużona odmówi współpracy, jedynym rozwiązaniem pozostaje wejście na drogę sądową i wniosek o rozpoczęcie egzekucji komorniczej. To następuje zwykle po kilku miesiącach opóźnienia w spłacie kolejnej raty zobowiązania.